Biuro karier
Rekrutacja
Kontakt
Wyższa Szkoła Promocji


Logowanie studentów
Użytkownik
Hasło
 

Patroni






           Fraszka na dziœ:
          


Samorząd działa

 

Ludzie zasiadający w Radzie Samorządu WSP, reprezentujący uczelnianą brać, organizujący imprezy studenckie, aktywnie angażujący się w życie Uczelni. Kim tak naprawdę są? Jaką mają przeszłość i czym zaskoczą nas w najbliższej przyszłości? O szczegółach działalności samorządowej oraz ciekawostkach z życia Przewodniczącego i Wiceprzewodniczącej Rady Samorządu Studentów WSP dowiecie się w wywiadzie z szefostwem - Wojtkiem Murawskim oraz Anną Królewicz, z którymi rozmawiała Marzena Pachucka.

Samorząd to „prawem ustalony zakres kompetencji do samodzielnego rozstrzygania spraw określonej społeczności, reprezentowania jej interesów oraz wykonywania zleconych zadań”. Tyle definicja, a czym jest dla Was samorząd?

Wojtek Murawski - Samorząd to przedstawicielstwo studentów wybierane przez nich samych w drodze wyborów. Sama Rada samorządu WSP składa się z 6 osób. Naszym zadaniem jest przede wszystkim reprezentowanie studenckiej społeczności przed władzami uczelni oraz na zewnątrz, w środowisku studenckim.

Ania Królewicz – Członkostwo w samorządzie to odpowiedzialna funkcja. Pomagamy studentom w takich sprawach, jak stypendia socjalne i naukowe, organizujemy akcje charytatywne oraz wszelkie imprezy, które mają za zadanie integrację naszych studentów.

Dlaczego znaleźliście się w samorządzie, co Was skłoniło do złożenia kandydatur?

Ania Królewicz – W szkole jest wiele możliwości do działania, zarówno wewnątrz uczelni, jak i na zewnątrz. Jest wiele przedsięwzięć, w których moglibyśmy uczestniczyć. Myślę, że drogą do osiągnięcia sukcesu jest odpowiedni dobór odpowiedzialnych i zaangażowanych w życie studenckie osób, które chcą zacząć działać na rzecz studentów. Jak widać takie osoby jeszcze istnieją i rzeczywiście Rada samorządu WSP zaczyna prężnie działać.

Wojtek Murawski – W szkole średniej udzielałem się czynnie w różnych przedsięwzięciach. Między innymi miałem swój kabaret KaMuZieHa (skrót od przezwisk członków kabaretu - nazwa może nie marketingowa, ale oryginalna). Było nas czterech, startowaliśmy w licznych przeglądach i konkursach. Wymagało to dużego zaangażowania. Nawet do tego stopnia, że raz musiałem się rozebrać na scenie przed 200 osobami.

Trudno w to uwierzyć. Nie żartujesz?

Wojtek Murawski– Nie. Wszystko było wynikiem żartu. Jechaliśmy na przegląd kabaretów i w samochodzie wymyślaliśmy temat naszego występu. Stanęło na tym, że zorganizujemy komisję wojskową. Powiedziałem, że mogę się rozebrać i później już nie mogłem się z tej obietnicy wycofać. To były naprawdę świetne czasy. K’woli wyjaśnienia: nie jestem ekshibicjonistą :)

Ania Królewicz - Myślę, że dobre wspomnienia będą mieć również studenci WSP. Samorząd będzie robić wszystko, aby to umożliwić. Jako członkom samorządu zależy nam na integracji studentów wszystkich roczników i trybów studiów.

To może być jednak trudne.

Wojtek Murawski – Faktem jest, że studenci uczący się wieczorowo i zaocznie mają mniej czasu niż studenci dzienni. Mamy jednak już pewne doświadczenia, które pokazują, że dla chcącego nie ma nic trudnego. Na Otrzęsiny 2004, które zorganizowaliśmy dla pierwszego roku, licznie przybyli studenci wszystkich trybów i lat studiów, co pokazuje, że jest zapotrzebowanie na tego typu imprezy integracyjne.



Próby integrowania studentów były już podejmowane przez zeszłoroczną Radę i różne były tego efekty. Czym więc wyróżnia się tegoroczna Rada?

Wojtek Murawski – Najbardziej widoczną różnicą jest fakt, że Rada nadal funkcjonuje. W zeszłym roku Rada została rozwiązana jeszcze na długo przed świętami. Sama nasza obecność nie oznacza jednak wszystkiego. Wychodzimy z założenia, że nasze członkostwo w Samorządzie nie jest przypadkowe, chcemy działać przez cały okres kadencji Rady z widocznymi dla studentów skutkami. Nie zrezygnujemy z działalności, tak jak poprzedni samorząd, a wręcz przeciwnie: jesteśmy zdeterminowani i chcemy funkcjonować najefektywniej, jak tylko będziemy mogli. Realizujemy założone na samym początku plany, ale także przygotowujemy nowe projekty.

Ania Królewicz – Dużym wyzwaniem była dla nas organizacja Otrzęsin. Zaplanowaliśmy imprezę na grudzień. Samorząd jak wiemy utworzył się dość późno i dlatego wszelkie działania związane z jakimikolwiek eventami rozpoczęliśmy 1 listopada 2004. Urywające się telefony, dziesiątki spotkań, szukanie sponsorów – tak wyglądał okres organizacji Otrzęsin.

Było ciężko, zwłaszcza, że wówczas na dobrą sprawę dopiero zawiązał się samorząd, nie znaliśmy się jeszcze dobrze. Czas i pozytywne opinie studentów pokazały jednak, że udało się. Był konkurs picia piwa, pokaz capoeiry, losowanie nagród i dużo dobrej muzyki. Byliśmy zadowoleni z efektu. Mamy jednak świadomość tego, że pośpiech uniemożliwił nam zrealizowanie tego projektu w 100%. Wyciągnęliśmy więc wnioski na przyszłość.

Wojtek Murawski – Nie ograniczamy się tylko do organizacji imprez. 6 grudnia 2004 byliśmy z wizytą w Domu Dziecka w Białołęce, nad którym uczelnia objęła patronat jeszcze w zeszłym roku akademickim (akcja Dzień Dziecka 2004). Spotkaliśmy się z około 70 dzieciakami w wieku 6-8 lat. Zostaliśmy zaproszeni na pokaz taneczny w wykonaniu maluchów – byliśmy pod ogromnym wrażeniem ich umiejętności. Wcieliłem się w rolę Św. Mikołaja, czym sprawiłem dzieciakom niezłą frajdę. Zwłaszcza, że jak każdy Św. Mikołaj miałem worek z prezentami: batonami, cukierkami, lizakami (przeznaczyliśmy na ten cel część dochodów z Otrzęsin). Bardzo pomógł nam tata jednej ze studentek I roku, który przywiózł ze swojej cukierni ciastka i wafelki dla dzieci. Chcielibyśmy bardzo podziękować za ten gest. W przyszłym roku na pewno pojawimy się w Białołęce z okazji Dnia Dziecka.

Ania Królewicz – Braliśmy również udział w akcji zbierania pieniędzy na renowację Cmentarza Powązkowskiego. Spotkaliśmy się z szerokim odzewem, zwłaszcza ze strony pierwszoroczniaków. Dostaliśmy podziękowania od Fundacji Waldorfa, braliśmy udział w konferencji prasowej z p. Marcinem Święcickim, który bardzo pozytywnie wypowiadał się o WSP w mediach. Udzieliliśmy również wywiadu „Rzeczpospolitej”. Mimo że działamy dopiero półtora miesiąca, możemy już śmiało pochwalić się pewnymi osiągnięciami.

Jak wygląda działalność pozauczelniana samorządu?

Ania Królewicz – Utrzymujemy kontakt, jaki nawiązaliśmy z potencjalnymi sponsorami podczas organizacji Otrzęsin. Mamy nadzieję na to, że firmy, do których wysłaliśmy wówczas briefy, będą z nami współpracować przy organizacji następnych imprez. Uczestniczyliśmy również w spotkaniu Stowarzyszenia Samorządów Szkół Prywatnych. Spotkanie było obiecujące, zwłaszcza, że celem stowarzyszenia jest uzyskanie dofinansowania imprez szkół prywatnych z Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu. Chcielibyśmy brać udział w warszawskich juwenaliach, zobaczymy czy nam się to uda.

Sprawa budząca wiele pozytywnych emocji wśród studentów: stypendia naukowe w przyszłym roku. Czy są już jakieś ustalenia co do ich wysokości?

Ania Królewicz- To zależy oczywiście od studentów i ich stanu wiedzy. W zeszłym roku uczelnia otrzymała od Ministra Edukacji Narodowej i Sportu kwotę, którą musiała rozdysponować w przeciągu trzech miesięcy, stąd tak wysokie, w porównaniu z innymi uczelniami, stypendia. Nie wiemy jeszcze ile pieniędzy szkoła dostanie w tym roku, możemy tylko spekulować.

Wojtek Murawski – Rada jest konsultantem w sprawie stypendiów naukowych. W tym roku pomagaliśmy ustalić progi, które określały wysokość stypendium. Fizycznie pieniędzmi dysponuje uczelnia.

Jakie macie plany na ten rok akademicki, czym nas zaskoczycie?

Wojtek Murawski- Przygotowujemy wiele projektów: kulturalnych i sportowych. Dużo pracujemy, dzwonimy, robimy wstępne założenia - praktycznie nie ma dnia bez spotkania samorządu. Jednym z priorytetowych teraz projektów jest karnawałowa impreza przebierańców, która odbędzie się 13 stycznia 2005 w „Klubie 70”, w którym odbyły się tegoroczne Otrzęsiny. Koncepcja się nie zmienia: dobra zabawa i jeszcze raz dobra i kulturalna zabawa w rytm muzyki lat 70. Nie ukrywamy, że chcielibyśmy znaleźć miejsce, które stanie się klubem studenckim WSP. Każde nasze działania uczą nas lepszej organizacji, pozwalają wyciągnąć wnioski tak, abyśmy jeszcze lepiej mogli organizować następne imprezy. Chcemy też przekazać opiekę nad niektórymi imprezami niższym rocznikom. Jak wiemy III rok pisze teraz pracę dyplomową, a myślę, że do realizacji projektów samorządu chętnych z I i II roku nie zabraknie.

Ania Królewicz - Czekamy również na troszkę potężniejsze uderzenie zimy, na śnieg, którego nam tegoroczna zima niestety poskąpiła. Nie zdradzimy jednak szczegółów, to ma być niespodzianka.

Bardzo Wam dziękuję za wywiad.